PALETY CIENI - MOJA KOLEKCJA


moja kolekcja palet cieni

Hej!

W moich kosmetycznych zbiorach nadszedł wielki dzień - porządki i utylizacja zbywających palet. Swoją drogą, jestem ciekawa co robicie z paletami, których data ważności dobiegła końca? W dzisiejszym zestawieniu pokażę Wam te, które w ciągu 3 lat nie poszły w świat a z jakiegoś powodu zostały przy mnie. Uporządkowałam je według tych ulubionych i najczęściej używanych w ostatnich miesiącach:)


kolekcja paletek

 

#1 AFFECT, NATURALLY MATT

 

Jedna z nowszych palet, bo jest ze mną od kwietnia, ale jak widzicie zużycie potwierdza jak często po nią sięgam. Uwielbiam ją za kolorystykę, pigmentację, jakość i przyjemność w blendowaniu. Maluję nią też najczęściej inne osoby i na każdym te odcienie wyglądają inaczej - paleta kameleon:)


affect naturally matt swatches

 

 #2 COLOURPOP, GIVE IT TO ME STRAIGHT

 

Najświeższa miłość, którą zamęczam od dwóch miesięcy. Dzięki jej małym gabarytom jest niezwykle poręczna i przyjemna dla oka. Cienie są fantastyczne nie tylko dzięki kolorystyce, ale także przez niezawodną jakość. Swoją drogą - w poście z jej prezentacją też nie oszczędzałyście jej komplementów. Żaden z cieni nie jest tutaj słabszym ogniwem, przez co z całym sercem mogę Wam ją polecić.


colourpop give it to me straight swatches

 

#3 ZOEVA, SMOKY

 

Jeśli mowa o palecie, która najdłużej była ulubienicą od razu na myśl przychodzi mi Smoky. Zdaje sobie sprawę, że wygląda tragicznie i jest zmasakrowana, ale przeszła naprawdę wiele:) Umieszczono w niej 8 matów oraz 2 perły (beż, 3 brązy, czerń - wszystko co potrzebne do pełnego makijażu dziennego i wieczorowego). Neutralne złoto, które w niej znajdziemy jest wyjątkowe i nie spotkałam się jeszcze z jego zamiennikiem wśród innych cieni.
 
zoeva smoky swatches

 

#4 COLOURPOP, FORTUNE

 

Na jej recenzję jeszcze przyjdzie czas, więc opowiem Wam w skrócie, dlaczego znalazła się tak wysoko w zestawieniu:) Jestem rozkochana w niej od pierwszego wejrzenia, kolorystycznie również się dogadujemy,  ale mam jeszcze ochotę na jej chłodniejszą wersję. Polubiłam pracę z tymi cieniami, nie stwarzają żadnych problemów.

colourpop fortune swatches


#5 MAKEUP REVOLUTION, ROSE GOLD


Czekoladka, która jako jedna z pierwszych z tej serii została wydana w nowej, lepszej jakości. Kolorystyka jest bardzo, bardzo ciepła i nie zawsze mam ochotę na makijaż w jej odcieniach. Paleta bardziej służy mi do zabaw makijażem.

makeup revolution rose gold recenzja opinie

makeup revolution rose gold swatches

 

#6 MAKEUP REVOLUTION, EYES LIKE ANGELS

 

Swego czasu sięgałam po nią wyjątkowo często, ale jest to paleta uzupełniająca. Nie znajdziemy w niej matowych brązów czy beżu, jednak nie do tego została skomponowana:) Znajdziemy przepiękne, perłowe jak i foliowe odcienie fioletu, zieleni, brązu, miedzi. 3 lata temu była to wyjątkowo kolorowa paleta, mam do niej wielki sentyment, ale jest już na tyle stara, że muszę odstawić ją w kąt.

makeup revolution eyes like angels swatches

makeup revolution eyes like angels swatches

 

 #7 SLEEK, VINTAGE ROMANCE

 

Jedyna paleta od Sleek, której jeszcze się nie pozbyłam!:) Mam do niej sentyment ze względu na fiolety i przyjemne złota. Pewnie odgrzebię ją przy jesiennych makijażach:)


Sleek vintage Romance recenzja

sleek vintage romance swatches

 

#8 ZOEVA, CARAMEL MELANGE

 

Przed zakupem długo do niej wzdychałam i kolorystycznie niesamowicie do mnie przemawiała. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam ją na żywo, serce biło mi jeszcze szybciej, była idealna:) Emocje szybko opadły i od dawna nie wykonuję nią makijaży. Czasem wykorzystuję sporadycznie maty, ale obecnie fajerwerków w stosunku do niej nie odczuwam..


zoeva caramel melange tutorial

zoeva caramel melange swatches

 

#9 ZOEVA, RETRO FUTURE

 

Pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłam chabrowy i elektryczno fioletowy cień, a że zaczęłam w tamtym okresie być Grażyną kolorowego makijażu paleta prędzej czy później musiała się u mnie znaleźć. Sięgam po nią sporadycznie, tak jak w przypadku Eyes like angels jest to paleta uzupełniająca. Znajdziemy w niej biel idealną, chłodne złoto, matowy pastelowy wrzos oraz rose gold. 

zoeva retro future recenzja

zoeva retro future swatches

 

#10 MAKEUP REVOLUTION, NEW-TRALS VS NEUTRALS

 

I to jest pierwsza paleta, która po tym zestawieniu na pewno wyląduje w koszu. Zmieniła swój zapach i po swatchach widzę, że jej żywot dobiegł końca. Nie sięgałam po nią od miesięcy, ale 2 lata temu była moją ulubienicą i nawet czerwienie wplatałam w dzienne makijaże. Jej kolorystyka jest przepiękna a jeśli pamięć mnie nie myli była  jedna z pierwszych ciepłych palet w Makeup Revolution. 

makeup revolution new-trals vs neutrals recenzja

makeup revolution new-trals vs neutrals swatches

 

#11 MAKEUP REVOLUTION, FLAWLESS MATTE 2

 

Jeśli mam być szczera to zapomniałam o jej istnieniu a 2 lata temu ukazał się z nią post pt. "Jedna z kolorowych ulubienic". Pamiętam, że długo jej używałam, szczególnie do makijaży dziennych. Ma ogromną liczbę cieni we wrzosowych, przybrudzonych odcieniach co najbardziej przyciągało moje oko. Obecnie kwalifikuje się do utylizacji, możecie zobaczyć bo swatchach, że nie nadaje się do użytku.



makeup revolution flawless matte 2 recenzja

makeup revolution flawless matte 2 swatches

 

#12 MAKEUP REVOLUTION I HEART CHOCOLATE

 

Około 4 lat temu na polskim rynku pojawiły się dwie, przepiękne czekolady - "I heart chocolate" oraz "Death by chocolate". Wybrałam wtedy tą pierwszą, byłam wtedy zszokowana tak pięknym opakowaniem za taką cenę. Nie sięgam po nią od dawna, nie potrafię jej wyrzucić przez sentyment:)

makeup revoution i heart chocolate recenzja

makeup revoution i heart chocolate swatches

 

 #13 TOO FACED, FUNFETTI

 

Ta paleta to najprawdopodobniej mój największy zawód z tego zestawienia. Wygląda zachęcająco, ale do samych cieni mam mnóstwo zastrzeżeń. Pigmentacja nie jest oszałamiająca, potwornie się pylą i średnio blendują. Makijaż tymi cieniami nie należy do przyjemnych. Po marce spodziewałam się znacznie więcej, ale była to limitka, więc pewnie nie chcieli wkładać w nią więcej pracy.


Too faced funfetti recenzja

Too faced funfetti swatches

 

#14 LOVELY, BELLE NATURELLE

 

Coś mnie podkusiło, żeby kupić ją na promocji -49% w Rossmannie. Była w uroczym, kartonowym opakowaniu a ostatnie kosmetyki z szafy Lovely wypadają przyzwoicie, więc dlaczego miałabym nie spróbować. Sama paleta to jedna wielka tandeta a w połączeniu z cieniami wygląda jak zabawkowy zestaw kosmetyczny dla dziewczynki. Plastik jest tragiczny, ale w końcu to najtańsza Rossmannowska marka. Cienie śmierdzą i niczym się nie wyróżniają. Gdyby kusiło Was opakowanie na jesiennej promocji... odradzam:)

lovely belle naturelle recenzja
lovely belle naturelle swatches

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Karolina Horsi blog , Blogger