MAYBELLINE SUPERSTAY MATTE INK - ZASTYGAJĄCY KLEJ NA USTA


maybelline superstay matte ink recenzja

 Hej!

Po olbrzymiej fali popularności płynnych, matowych pomadek od Golden Rose w internecie aż zagrzmiało o nowościach Maybelline Superstay Matte Ink. Po raz pierwszy usłyszałam o tych "wyjątkowo trwałych pomadkach" na kanale Maxineczki - w tamtym okresie nawet ptaszki o nich nie ćwierkały (były bodajże dostępne w jednej drogerii internetowej). W chwili obecnej możemy je zamówić niemalże w każdej drogerii online, a lada moment kilka kolorów pojawi się w Rossmannie (w chwili obecnej spotkałam się z 4 odcieniami).


maybelline superstay matte ink recenzja

SUPERSTAY MATTE INK - NAJTRWALSZE MATOWE POMADKI?

To co nowe zazwyczaj wydaje się lepsze i bardziej nas intryguje. W przypadku nowych kolekcji pomadek od razu chcemy mieć całą gamę! Czy te pomadki faktycznie wyróżniają się na tle płynnych matów, które mogłyśmy dotychczas kupić? I tak i nie.


  • Gama kolorystyczna jest całkiem pokaźna i do dnia dzisiejszego nie mam pojęcia ile odcieni możemy w niej znaleźć. W zależności od sklepu i filmów na Youtubie (nawet zagranicznych) kolekcje różnią się od siebie. 
  • Intensywne kolory - od czerwieni, różów, fioletów aż po same brązy kolory są wybijające. Nawet wśród najjaśniejszych odcieni brakuje mi czegoś subtelnego, zgaszonego. Wspominam o tym, ponieważ na jasnych ustach - takich jak moje, kolor jest zawsze mocniej podbijany, dlatego w całej kolekcji nie wpadło mi w oko nic idealnego na co dzień:)

maybelline superstay matte ink recenzja
  • Zgrabne opakowania i nietrafiony aplikator - o ile buteleczki prezentują się uroczo i klasycznie, aplikator okazał się przekombinowany. Pełne gąbeczki to już przeżytek, idąc w stronę nowoczesności spotkamy się z .... pustą łezką. Sama pomadka zalega wewnątrz i niestety, nie jest to ani wygodne ani pomocne.
    maybelline superstay matte ink recenzja
  • Przepiękny zapach i nowa konsystencja - już przy wyciągnięciu aplikatora w powietrzu unosi się intensywny, waniliowo karmelowy zapach a co ciekawe - zupełnie nie jest chemiczny. Formuła pomadek również mnie zaskoczyła, gęsta i kleista. Wydaje mi się, że dzięki tej konsystencji pomadka nie wysusza ust a jednocześnie komfortowo się je nosi. W ciągu dnia odnoszę wrażenie, że usta delikatnie się kleją, ale pomadka nie przenosi się w nieodpowiednie miejsca.

    maybelline superstay matte ink recenzja

    maybelline superstay matte ink recenzja

    Self - starter / Artist / Believer / Fighter

    Przechodząc do najważniejszego, czyli trwałości - pomadki różnią się pomiędzy sobą pod względem zjadania, aplikacji a także utrzymywaniem na ustach.

    • Self - starter   - w ostatnim czasie sięgam po niego najczęściej i w moim odczuciu ten odcień ma najwięcej zalet. Na ustach jest to połączenie brązu z brzoskwinią. Nakłada się równomiernie i nie tworzy smug. Nie wylewa się poza kontur ust i estetycznie się zjada (praktycznie wcale). Pomadka nie reaguje na posiłki (nawet rosół), pozostaje na ustach aż do zmycia.
     
    • Artist - odcień jest piękny, głęboka fuksja - zawsze mam pecha do tego odcienia w płynnych pomadkach, dlatego żywiłam do niej spore nadzieje. Podobnie jak poprzednia - kryje w 100%, utrzymuje się w miejscu i jest wyjątkowo trwała, ale zjada się od środka w nieestetyczny sposób.
     
    • Believer - tak naprawdę w ogóle miał się u mnie nie znaleźć, chciałam wrzucić do koszyka jaśniejszy fiolet, przez przeoczenie kupiłam ten:) Osobiście kolor przypadł mi do gustu - jagodowy, idealny na jesień. Mam jednak do niego pewne zastrzeżenia - nie kryje tak idealnie jak poprzednicy, tworzy przy tym smugi. Dokładanie pomadki nie działa na jego korzyść.
     
    • Fighter - odcień wyjątkowy, którego na próżno szukać wśród innych marek! Głęboki, karmelowy brąz, który na każdych ustach wygląda inaczej. Podobnie jak w przypadku Self - starter nie mam co do niego żadnych zastrzeżeń. Noszenie go na ustach to czysta przyjemność.
     

Pomadki mają również wspólną wadę, która bywa drażniąca i kłopotliwa - przy swojej trwałości opornie zmywają się z ust. Prawdę mówiąc - praktycznie się nie zmywają, trzeba je zetrzeć na siłę, płyny dwufazowe ani olejki nie są im straszne. 

Cena: W drogeriach internetowych ceny oscylują w granicach 19,90 zł - 23,90 zł. W Rossmannie kosztują 34,49 zł.

Zdjęcie 1: SELF - STARTER / zdjęcie 2: ARTIST/ zdjęcie 3: BELIEVER / zdjęcie 4: FIGHTER
maybelline superstay matte ink recenzja

maybelline superstay matte ink recenzja

maybelline superstay matte ink recenzjamaybelline superstay matte ink recenzja

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Karolina Horsi blog , Blogger